Kilka razy poruszałam ten temat w komentarzach na blogach, ale ponieważ zagadka nie została do tej pory rozwiązana, poświęcam jej tę notkę.

Do tej pory pamiętam wypowiedź Stanisława Cioska, byłego ambasadora w ZSRR, a później w Rosji, wyemitowaną w TV w pierwszych godzinach po tragedii (niestety, nie odnalazłam tego nagrania) .

Twierdził on wówczas, że zawsze kiedy lądowali tupolewami w Smoleńsku, to z 'duszą na ramieniu', bo pas był za krótki. Ambasada ponoć miała zebrać pieniądze, za które jakiś czas temu, pas przedłużono.

O lądowaniach z "duszą na ramieniu' mówiła też w TV 10.04.2010 Jolanta Kwaśniewska. Wspominała krótki pas i swoje traumatyczne przeżycia z salonki tupolewa, gdzie na ekranie monitora wyświetlał się obraz z kamery przymocowanej do kadłuba, kiedy samolot wciąż hamował, a pasa zaczynało brakować.

Komu jak komu, ale ambasadorowi wierzę, że pas w Smoleńsku przedłużano za pieniądze z ambasady - gdyby je np. przepito, nie sądzę by o tym wspominał. Pozostaje jednak pytanie - który pas, na którym smoleńskim lotnisku?

Na przestrzeni wielu lat pas na Siewiernym ani nie zmalał, ani się nie wydłużył - co każdy może zaobserwować na mapach google earth.

Czy w takim razie przedłużano pas na Jużnym, aby polskie tupolewy mogły tam wygodnie lądować i nie narażać na stres madame w salonce?

Dlaczego Antoni Macierewicz nie podjął tego tematu - cywilnego lotniska w Smoleńsku?

Dlaczego w sieci jest zaledwie kilka starych zdjęć tego lotniska?